Policjanci ujęli 34-latka, który włamał się do skarbonek w kaplicy, kradnąc z nich pieniądze. Mężczyzna próbował także włamać się do zakrystii. Otrzymał zarzut kradzieży z włamaniem oraz usiłowania tego przestępstwa w warunkach recydywy.
Dyżurny białostockiej policji otrzymał zgłoszenie o mężczyźnie, który kilka dni wcześniej ukradł pieniądze ze skarbonek. Zgłaszająca poinformowała, że pod koniec kwietnia nieznany jej sprawca podważył drzwiczki czterech skarbonek i skradł około 500 złotych. Tego samego dnia mężczyzna ponownie pojawił się w kaplicy, jednak nie zabrał niczego. Przed przybyciem policji udało mu się uciec. Funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania opisanego mężczyzny i wkrótce zauważyli go siedzącego na ławce przed kościołem. Okazał się nim 34-letni mieszkaniec powiatu monieckiego. Policjanci ustalili, że mężczyzna próbował również włamać się do magazynku i zakrystii. Zniszczył bramkę oraz uszkodził system alarmowy, przecinając kable, ale został spłoszony, gdy alarm się włączył. W jego plecaku znaleziono ubrania, które miał na sobie podczas włamania do skarbonek. Zatrzymany 34-latek usłyszał zarzuty kradzieży z włamaniem oraz usiłowania tego przestępstwa w warunkach recydywy. Za te czyny może mu grozić kara do 10 lat pozbawienia wolności, z możliwością zwiększenia kary o połowę.

