Obywatel Litwy, który uciekał skradzionym samochodem, usłyszał zarzuty kradzieży z włamaniem oraz niezatrzymania się do kontroli. Może mu grozić do 10 lat pozbawienia wolności, a sąd zdecydował o aresztowaniu go na trzy miesiące.
Do zdarzenia doszło, gdy policjanci zauważyli Lexusa na Narodowych Sił Zbrojnych w Białymstoku, który miał uszkodzone światło mijania. Mundurowi postanowili zatrzymać pojazd. Kierowca, dostrzegając radiowóz, zwiększył prędkość i zaczął uciekać, wjeżdżając pod prąd w osiedle. Po chwili wyskoczył z auta i zbiegał w kierunku lasu, podczas gdy samochód jechał sam, przez kilka metrów, po chodniku. Policjanci, którzy zaczęli go szukać, zdołali unieruchomić pojazd i powiadomili dyżurnego o sytuacji. Wkrótce na miejsce przybyły dodatkowe patrole, które dołączyły do poszukiwań mężczyzny.
Podczas akcji jeden z policjantów usłyszał dźwięki dochodzące z zarośli i zatrzymał uciekającego mężczyznę, którym okazał się 27-letni obywatel Litwy. Przy nim znaleziono materiałowe rękawiczki. Na miejsce przybył także przewodnik z psem, który, tropiąc ślad od pozostawionego pojazdu, doprowadził do zatrzymania mężczyzny. Policjanci ustalili właściciela skradzionego samochodu, który był zaskoczony informacją o kradzieży. Po chwili dowiedział się, że jego pojazd o wartości 150 tysięcy złotych został odzyskany przez funkcjonariuszy.

